Życie na kredyt

Każdy z nas choć raz w życiu coś pożyczył…

– a to gumkę do mazania od kolegi ze szkolnej ławki, kartkę z zeszytu, sukienkę na imprezę i wreszcie kilka groszy bo zabrakło na oranżadę w sklepie…

Trudno w takich przypadkach mówić o „zaciąganiu długu” i poważnych konsekwencjach z tego tytułu – chyba, że na ulubionej sukience koleżanki zostawimy brudne plamy – wtedy sprawa wygląda nieco inaczej 🙂

Są jednak takie pożyczki, z których wywiązanie się jest o wiele bardziej kłopotliwe. Mowa oczywiście o pożyczkach pieniężnych – tych zaciągniętych w bankach czy rożnego rodzaju instytucjach finansowych. I choć dzisiaj mija „Dzień bez Długu” to mało kto mógłby powiedzieć, że dziś świętuje. Jak wynika z Raportu Windykacja 2011 niemal co dziesiąty Polak spłaca raty kredytów i pożyczek przekraczające możliwości jego gospodarstwa domowego. W samych bankach różnego rodzaju zobowiązania ma lub miało prawie 25 mln osób.

„Dzień bez Długu” przypadający na właśnie kończący się 17 listopada został ustanowiony by podnieść świadomość społeczeństwa w zakresie zarządzania własnymi finansami. Dziś mijają 3 lata od pierwszego w Polsce „Dnia bez Długów” i choć akcji przyświeca szlachetny cel to badania przeprowadzone wśród konsumentów niezbyt punktują na jej korzyść. Jak wynika z Raportu Windykacja 2011, przeciętna wysokość zadłużenia Polaków wzrosła w porównaniu z zeszłym rokiem o 100 zł a pomimo tego aż 83 procent społeczeństwa nadal deklaruje chęć wzięcia kredytu lub pożyczki. Jako główne przyczyny problemów finansowych 71 procent badanych wskazuje zbyt niskie wynagrodzenie. Nie pozwala ono na opłacenie podstawowych potrzeb typu jedzenie, czy mieszkanie, 46 procent badanych jako przyczynę kłopotów ze spłatą swoich zobowiązań wskazuje utratę pracy zaś 43 procent na niefrasobliwość i życie ponad stan.

Pomimo tego miejmy nadzieję, że w przyszłości „Dzień bez Długów” będzie dotyczył większości z nas.

 

 

 

Komentowanie jest zablokowane.